Od czasu gdy Harry....Cygi pojawił się we Dworze Malfoyów minął tydzień chłopiec wciąż nie wychodził z sypialni ale czuł się już znacznie lepiej. Kuzyn i brat odwiedzali go niemal cały czas. A on sam powoli zaczął przyzwyczajać się do tego, że ma kochającą rodzinę. No i był również Tom, mężczyzna o którym całe wcześniejsze życie myślał, że zrujnował jego świat, a teraz przychodził do niego codziennie na godzinkę lub dwie i starał się do siebie przekonać.
Najlepsze jednak było to że miał rodziców chociaż musiał przyznać że to wszystko było dość dziwne nawet jak na jego życie.
W każdym razie dziś medyk powiedział mu że w końcu może pospacerować i rozprostować kości. Tylko, że tu znów pojawił się problem bo cała jego rodzina i Tom oczywiście chcieli mu w tym towarzyszyć.
-Cygi- Draco wbiegł do sypialni- Co się tu stało?- Zapytał zdziwiony
-Nigdy nie miałem tylu ciuchów i....- chłopiec zarumienił się
-I chcesz wyglądać jak najlepiej- rozpromienił się starszy z nich- a po co Ci brat. Zaraz coś wybierzemy, chociaż i mama i tata i Tom oczywiście przyjęliby Cię z otwartymi ramionami nawet w worku i czapce na głowie
-Wiem wiem ale po prostu chcę dobrze wypaść i nie zbłaźnić się przy obiedzie- wciąż się rumienił i spuścił wzrok
-Kiedyś było ci dobrze w innych kolorach teraz... może błękit albo... zieleń- Draco już go nie słuchał. Był w swoim świecie.
Hermiona po długim czasie zastanawiania się nad wszystkim co działo się w jej życiu w końcu postanowiła zrobić coś po swojemu. I napisała list do Harrego wyjaśniła mu wszystko i przeprosiła. Miała nadzieję że przyjaciel jej wybaczy i być może znów będą tak blisko jak przez te kilka szczęśliwych miesięcy gdy mieli 11 lat.
Dudley wciąż po tygodniu był całkowicie zafascynowany magią i spędzał większość czasu w bibliotece czytając więcej niż we wszystkich latach swojego życia i wciąż nie miał dość. Dobrze dogadywał się też z przyszywanym kuzynem. Draco miał wspaniałe i dziwaczne poczucie humoru czasem niemal sadystyczne ale jemu się to podobało. Był też Harry ...Cygi dopiero teraz odkrył jakim naprawdę był wrażliwym i słodkim chłopcem, nawet jego rodzice go zaakceptowali i traktowali lepiej niż jego właśni kiedykolwiek, nawet dostał pomoc przy nauce magii bo to było dla niego najtrudniejsze.
Czytał właśnie jedną z fascynujących książek gdy na jego kolanach wylądowała sowa z listem. Z ciekawości otworzył kopertę i zaczął czytać bezwiednie głaszcząc zwierzę.
Cygi w końcu z pomocą Draco wyszedł na korytarz ubrany w jasną koszulę włosy miał związane w warkocz a na nogach miał pocięte jeansy tego się nie spodziewał po czarodzieju czystej krwi ale starszy chłopak upierał się że wygląda niesamowicie.
-Co teraz? -Zapytał niepewnie
-Teraz jemy obiad z rodzicami i Tomem ten mężczyzna szaleje za tobą i nie mógł się doczekać kiedy wydobrzejesz. Rodzice niemal siłą zakazali mu przesiadywać w Twojej sypialni, to nie przystoi
-Draco... mam mu wybaczyć?- Zapytał w końcu
-Nie zrobił nic złego zabił tych którzy mu Cię odebrali, każdy kto ma Towarzysza zrobiłby to samo- westchnął Draco
-Może....- Cygi wciąż nie był przekonany ale w tym samym momencie mężczyzna wyłonił się z za rogu mężczyzna o którym rozmawiali
-Tom cóż za niespodzianka-Draco rozpromienił się od ucha do ucha, jego brat jednak spuścił nieznacznie wzrok i wziął głęboki oddech
-Chciałem zabrać Cygiego na obiad- mężczyzna obserwował swojego Towarzysza, mimo że widzieli się codziennie to te godziny których nie mógł z nim spędzić ciągnęły mu się jak tygodnie. Tęsknił i nie mógł doczekać się gdy będą mogli być razem. Teraz wyglądał jeszcze bardziej uroczo niż w piżamie- I wiesz o tym Draco- zrobił krok do przodu
-Coś tam wspominałeś- starszy chłopak przewrócił oczami
-Witaj Cygi- Tom przestał zwracać na niego uwagę i skupił się na przyszłym mężu
-T..Tom- podniósł wzrok i uśmiechnął się do niego, trzeba przyznać że bardzo się starał, żeby ich relacja przypominałam normalną
-Twoi rodzice czekają- wyciągnął rękę, pragnął kontaktu, nawet tak niewinnego, chłopiec powoli podszedł do niego- Dobrze się czujesz?- Zapytał cicho
-Lepiej- przyznał Cygi- Wciąż nie mogę się przyzwyczaić- przeciągnął wolną dłonią po włosach- czasem jak patrzę w lustro wciąż wydaje mi się, że śnię
-Nie mój drogi- uśmiechnął się do niego mężczyzna- dopiero teraz wybudziłeś się z koszmaru- miał ogromną ochotę go pocałować ale wiedział że nie ma na to najmniejszej szansy jeszcze przez długi czas.
Draco został sam w wielkim holu ale nie przeszkadzało mu to, jego mały braciszek rozkwitał i zadziwiające ale zważywszy na okoliczności on i Tom byli na dobrej chociaż bardzo wolnej drodze do zostanie parą.
To skłoniło go do myślenia o jego własnym małym problemie. Bliźnięta. Od pewnego czasu śni, o Wersleyach i wiedział co to oznacza. Tylko czy to było coś czego chciał zwłaszcza z takim chaosem w domu. Chociaż z drugiej strony przecież nie chciał być nieszczęśliwy i sflustrowany a był i to coraz bardziej.
Zdawał sobie sprawę, że będzie musiał podjąć decyzję jeszcze przed początkiem szkoły.
Cygi siedział przy stole między mamą a Tomem. Tata siedział na przeciw niego. Nikt nic nie mówił i to zaczęło coraz bardziej go stresować.
-Coś nie tak?- Zapytał w końcu gdy nie mógł już znieść tego napięcia
-Wszystko dobrze- odezwała się Narcyza- Zastanawiamy się co zrobić z Hogwartem i Harrym Potterem
-Harry Potter nie żyje- odezwał się chłopiec zimno- Chcę żeby znaleźli jego martwego z ręki mugoli. Dajcie mi to proszę
-Dziecko....- Lucjusz nie do końca wiedział co powiedzieć ale zgadzał się z synem. Świat Czarodzieji pogrąży się w chaosie- A szkoła chcesz wrócić?
-Tak- Cygi uśmiechnął się delikatnie- mam tam plany- Tom spojrzał na niego zdziwiony i zaniepokojony
-Sam nie pójdziesz- odezwał się po chwili- Lucjuszu załatw mi posadę
-Oczywiście- mężczyzna wciąż nie czuł się do końca dobrze z tym, że to właśnie Tom jest Towarzyszem jego młodszego syna, ale wiedział że tylko on może go obronić
-Będziesz uczył?- Cygi spojrzał na mężczyznę tymi pięknymi oczami. W tej chwili dałby mu świat
-Będę w pobliżu- położył swoją dłoń na jego- już Cię nie zostawię- ich spojrzenia spotkały się i jakby czas się zatrzymał. Teraz byli tylko oni i nagle ktoś odchrząknął znacząco co przerwało zaklęcie
-Dostałeś list kuzynku- Dudley wszedł do jadalni- Przeczytałem bo sowa znalazła mnie pierwszego
-Od kogo?- Zapytał zdziwiony
-Hermiona- oddał mu kopertę- może przemyślisz te swoje plany- usiadł obok Lucjusza. Pasował tu może trochę bardziej niż Cygi, był teraz taki dojrzały i dystyngowany
-Może- odpowiedział rozproszony czytaniem. Spodziewał się jak zwykle tyrady czegoś kąśliwego, czegoś co sprawi że poczuje się źle. Ale tym razem Hermiona wyjaśniła wszystko co działo się w latach poprzednich, nie tłumaczyła się, nie prosiła o wybaczenie. Po prostu napisała, chyba po raz pierwszy w życiu całą prawdę i Cygi zaczął płakać po raz pierwszy od tygodnia.
To wywołało kataklizm. Tom był pierwszym który zareagował. W pierwszym instynkcie wziął go na kolana co oburzyło zarówno Narcyzę jak i Lucjusza. Ojciec niemal wyrwał go Czarnemu Panu na co ten wyciągnął różdżkę. Narcyza zrobiła to samo
-Nie żeby to nie było fascynujące- Dudley uśmiechał się szeroko. Cygi zasługiwał na taką rodzinę, na ludzi którzy go kochają- ale on potrzebuje teraz was wszystkich razem. Cygi co będziesz teraz robić?
-To tylko przyspieszy sprawę- wciąż miał łzy w oczach i ze zdziwieniem stwierdził, że siedzi u taty na kolanach- Hermiona będzie wspaniałym dodatkiem- i uśmiechnął się lekko ocierając twarz
-O czym wy mówicie chłopcy?- Narcyza dobrze znała te ogniki w oczach syna. Często widywała je u męża i starszego dziecka
-Cygi ma plan jak zniszczyć tych którzy mu podpadli- w drzwiach stanął Draco. Nie raz rozmawiał o tym z bratem. To dobry nieco diaboliczny plan- Ale to tyle co teraz usłyszycie- i on zajął miejsce przy stole- Co ty znowu zmalowałeś braciszku?
-Hermiona napisała- zszedł z kolan ojca i ponownie usiadł obok Toma który od razu wziął go za rękę. Pozwolił na to. Mimo, że wciąż czuł się niepewnie w towarzystwie mężczyzny jego ciało reagowało- jest po naszej stronie
-Może i jej nie lubię ale głupia nie jest. Kto jeszcze?- Musiał dowiedzieć się jakie ma szanse
-Billy, Charlie, Percy, Fred i Georg oczywiście Luna i Neville- zignorował ciche warknięcie ze strony Toma. Mężczyźnie nie podobało się że jego śliczny chłopiec otacza się tyloma mężczyznami- no i Remus chociaż....
-Chcesz mu odpuścić na razie?- Domyślił się Draco
-Stracił Syriusza
- Ty również- odezwał się Dudley
-Czy powinniśmy się martwić?- Chciał wiedzieć Lucjusz. Musiał przyznać, że chociaż kochał synów niezależnie od wszystkiego to teraz czuł się dumny jak nigdy
-Przecież nie pozwolę mu ryzykować- Draco przewrócił oczami, brał obowiązki starszego brata bardzo poważnie, no i nie chciał umrzeć z ręki Toma.
Ten nagle odchrząknął i Cygi spojrzał na niego
-Zechcesz mi towarzyszyć do ogrodu?- Wciąż nie mógł do końca uspokoić się gdy usłyszał z jego ust o tylu mężczyznach. Musiał z nim porozmawiać, musiał pobyć z nim sam na sam
-Dobrze-Cygi nie był do końca przekonany o tym pomyśle ale musiał, zacząć dawać mu większą szansę jeśli mają mieć jakąś przyszłość- Coś się stało?-Zapytał jeszcze gdy byli przy drzwiach
-Nic zupełnie nic mój drogi- uśmiechnął się lekko mężczyzna ale w środku wciąż się w nim lekko gotowało
Hejka,
OdpowiedzUsuńwspaniale, Voldemort bardzo zazdrosny o Cyzio jaki opiekuńczy względem niego, ale i Narcyza i Lucjusz są gotowi bronić syna za wszelką cenę, ciekawe jaki ma plan, czyżby bliźniaki Wesley byli towarzyszami Draco? zastanawiam się nad jednym dlaczego teraz o nich śni, bo Cyzio to jak był noworodków to już miał towarzysza...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Iza