Harry Potter siedział na swoim materacu w najmniejszej sypialni domu wujostwa i wpatrywał się w noc.
Zaledwie kilka godzin temu wrócił na wakacje i już miał ochotę wyrwać się z tego miejsca. Tylko że tym razem po raz pierwszy od kilku lat nie chciał również wracać do Hogwartu, który przecież przez 5 lat był dla niego domem.
Ten rok jednak zmienił wszystko, chociaż musiał przyznać że coś zaczęło psuć się już rok wcześniej. Teraz był pogrążony w żałobie, nie cały tydzień wcześniej stracił swoją jedyną rodzinę,jego ukochany ojciec chrzestny stracił życie w bezsensownej walce i to wszystko z jego własnej winy....nie winę ponosił ktoś inny i był to nie kto inny jak sam Lider Światła Albus Dumbledore, Harry aż wzdrygał się na samą myśl o starcu. Może i kiedyś był on dobry ale teraz był gorszy od samego Voldemorta tylko w inny sposób.
Chłopiec z trudem podniósł się ze swojego miejsca przy oknie i podszedł do lustra.
Patrzył na niego dzieciak zbyt szczupły jak na swój wiek, zbyt niski, blady z czarnymi jak skrzydła kruka i zielonymi oczami tak zielonymi że zdawały się świecić w ciemności. Uniósł zbyt dużą koszulkę i przyjrzał się swoim żebrom i siniakami. Prezentem powitalnym od wuja. A jutro do domu wraca jego kuzyn i będzie jeszcze gorzej.
Na chwilę zamknął oczy i z pod powiek spłynęła mu samotna łza. Już nie był w stanie płakać.
I właśnie w tej chwili usłyszał ciche pukanie do okna. Odwrócił się zdziwiony. Na parapecie za kratami siedziała sowa.
Harry zdziwiony niemal pobiegł do zwierzęcia. Kto mógł do niego napisać ? Przecież nie miał już nikogo.
W tym samym czasie gdzieś w Walii
Salon pogrążony był w ciemności i tylko dogorewający kominek dawał nikłą poświatę. W wygodnym fotelu siedział jasnowłosy mężczyzna i powoli opróżniał dużą szklankę mocnego alkoholu. Nie czuł jednak trunku, nie czuł nic.
Rok w rok już od 14 lat ta noc była dla niego niemal nie do zniesienia i nie był w tym jedyny. Jego ukochana żona znikała ten jeden raz w roku w skrzydle domu które było od dawna zamknięte. Wiedział że przeżywa tą tragedię sama i nie potrafił jej pomóc.
Jego syn zasypiał przed dawnym portretem rodzinny schowanym przed światem w nieużywanym pokoju do którego tylko on miał dostęp.
Tej nocy rodzina przeżyła największą tragedię jaką może przeżyć rodzina. Tej nocy ich najmłodsze dziecko zostało porwane mały Cygan Orion Malfoy miał tylko pół roku gdy widzieli go po raz ostatni. Cigi takie śliczne dziecko niespodzianka bo Darco według medyków miał być jedyny. Jego młodszy brat był ich małym cudem. Ale zniknął w środku nocy i mimo poszukiwań mimo pomocy nawet od ich Czarnego Pana zdawało się że był najbardziej niewinną najbardziej bezsensowną ofiarą okrutnej wojny. A oni nigdy nie będą w stanie się z tym pogodzić, bo kto pogodziłby się z utratą dziecka.
Lucjusz podniósł się z fotela. Musiał zajrzeć do żony. Znów zobaczyć jej łzy. A tam bardzo nienawidził siebie za to że ich wszystkich nie ochronił, jeszcze bardziej jednak nienawidził Dumbledora za jego manipulacje i za to że odebrał jego rodzinie szczęście.
Był już niemal w holu gdy do szyby zapukała sowa, i nie była to sowa Ministerstwa a tylko oni do niego w ten sposób pisali. Z ciekawością wpuścił posłańca do domu.
Lucjuszu Cygi żyje skontaktuj się z Gringottem Fumier zna prawdę.
Twój kuzyn SB
Tyle było w wiadomości. Ale to wystarczyło by mężczyzna nabrał nadziei ale i by wzbrała w nim wściekłość. Jeśli Black, bo to jego pismo, nigdy nie byłby w stanie zapomnieć tych bazgrołów pogrywa z nim z za grobu znajdzie sposób żeby go wskrzesić i zabić raz jeszcze.
Sypialnia Harrego Pottera
Za dwa dni w Gringott Harry wszystko się wyjaśni, wszystko będzie tak jak być powinno od samego początku. Czekaj na eskortę.
SB
I Harry Potter zapłakał tym razem prawdziwie jak nie płakał od czasu gdy był dzieckiem
Widzę, że masz dalekosiężne plany i przemyślaną fabułę. Skoro Black nie żykż to kim jest SB? Poprawiłaś styl od ostatniego razu. Zapowiada się ciekawie. Nie śpiesz się z wyjaśnianiem tajemnic.
OdpowiedzUsuńWitam,
OdpowiedzUsuńdzięki, że odblokowałaś, tą opcję „anonimowego”, możesz mieć dzięki temu więcej czytelników, jak i ja sama czasami mam problemy z zalogowaniem, bądź mnie samoistnie wylogowuje...
ale przejdźmy do tekstu... zapowiada się bardzo interesując, Malfloyowie w żałobie po straconym synu, a tutaj list, czyżby inicjały „s.b” to syriusz black?
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie
Hej,
OdpowiedzUsuńpoczątek wspaniały, czyżby to był list od Syriusza, ale dlaczego dopiero teraz, a nie wcześniej...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Iza