piątek, 1 lutego 2019

Rozdział 2

Tom Marvolo Riddle nie mógł uwierzyć w to co słyszy. Wciąż pamiętał tą noc gdy przybył do niego Lucjusz i oznajmił mu z dumą że urodził się mu drugi syn, przypomniał sobie również jak on sam zobaczył dziecko. Cygan był taki maleńki, taki bezbronny i całkiem jego. Wtedy poprzysiągł sobie że do czasu aż dorośnie będzie jego obrońcą i przyjacielem, niestety zawiódł. I to wszystko przez własną pychę i przez Dumbledora.
-Wracajmy więc- odezwał się w końcu Czarny Pan- Jeśli Cygi wrócił chcę być przy nim
-Tom- mężczyzna który przekazał mu wieści wciąż nie pokazał twarzy- to będzie trudne. To że mały wie o wszystkim nie znaczy że tak szybko zaufa... zwłaszcza tobie
-Co nie zmienia faktu że muszę tam być- myślami był już w Anglii przy chłopcu
-Jak sobie życzysz Mój Panie- westchnął tylko zamaskowany.


         Dwór Malfoy'ów

Lucjusz patrzył na swoją rodzinę i najbliższych przyjaciół zebranych na jego prośbę przy kolacji. Wiedział że każdy z nich zastanawia się dlaczego ich tu zebrał.
W końcu musiał wyznać im prawdę
-Moi drodzy- wstał i zastukał delikatnie w kieliszek- Zebrałem was tu dziś w bardzo ważnej i delikatnej sprawie. Jak wiecie przed 14 laty straciliśmy naszego młodszego syna- Narcyza już miała coś powiedzieć ale wzrok męże niemal dosłownie wbił ją w siedzenie- Wszyscy myśleliśmy, że mały Cygan zginął w tej bezsensownej wojnie.... ale dziś chcę podzielić się z wami szczęśliwą nowiną. Nasz syn wraca do domu- i to wywołało niemal burzę, tych kilkoro najlepszych przyjaciół mała rodzina którą przez lata stworzyli zwykle spokojna i wyważona teraz wybuchła
-Lucjuszu czemu to robisz?- Żona spojrzała na niego z wyrzutem
-Bo to prawda kochana- ujął jej dłoń- co prawda nie wszystkie szczegóły są mi jeszcze znane ale jutro nasz syn będzie z nami
-Ale co się z nim działo?- Chciał wiedzieć Draco miał niewiele ponad rok gdy brat zniknął ale dzięki wspomnieniom rodziny czuł jakby go znał
-Został porwany i umieszczony w innej rodzinie. Tylko po to żeby ta przepowiednia która jak wszyscy wiemy jest bzdurą mogła się spełnić
-Chcesz nam powiedzieć, że mój chrześniak to Potter?- Severus spojrzał na najlepszego przyjaciela i przez krótki moment zastanawiał się czy ten przypadkiem nie zwariował
-Potterowie nigdy nie mieli dziecka- podjął znów Lucjusz - Nie wydawało Ci się dziwne to jak szybko po szkole wzięli ślub zważywszy na to jak zachowywali się względem siebie w Hogwarcie?
-Może trochę- przyznał powoli Mistrz Eliksirów
-Nie wiem po której stronie stali na prawdę i to tylko moje przypuszczenia ale mogło być tak że i oni byli zmanipulowani. Wciąż pamiętam jak spotkałem Pottera gdy ten zaczął pracować w Ministerstwie. Zachowywał się conajmniej dziwnie. Chociaż oczywiście nie znałem go zbyt dobrze. No i jest jeszcze kwestia ich Strażnika Tajemnicy, to że Black nigdy nie miał procesu, zniknięcie Lupina....
-To wszystko jest jakieś dziwne. Jakby każdy z nas znał tylko fragment układanki który nie koniecznie pasuje do pozostałych- odezwał się Fenrir, samo wspomnienie Remusa bolało
-No dobrze ale jak chcesz ściągnąć tu Harrego... znaczy Cygana?-Zapytała Poppy- To bardzo nieufne dziecko, nie twierdzę że nie ma ku temu powodów ale nie wydaje mi się że porwanie jest dobrym pomysłem
-Sądzę że Severus jest najlepszą opcją- zaczął głośno zastanawiać się Lucjusz
-Nie- przerwała mu Narcyza- Chcę zobaczyć syna pierwsza
-Kochana....- zaczął jej mąż
-Nie jako ja oczywiście i Severus pójdzie również ale nie odbierzesz mi tego - weszła mu w słowo z całą stanowczością
-A ja przygotuję pokój- zerwał się z miejsca Draco. Już nie myślał o tym że to były Potter, dla niego to Cygi i tylko jego braciszek się liczył. W duchu uśmiechał się też na myśl o minach jego przyjaciół.


     Następny dzień
     Private Drive

Wczorajszy dzień po rozmowie z Dudleyem minął całkiem spokojnie. Wujostwo wróciło późno i mimo że Vernon bardzo chciał się do czegoś przyczepić to na prawdę nie znalazł powodu a chłopcy umiejętnie zniknęli mu z drogi.
Poszedł więc do łóżka nie do końca zadowolony z planem na kolejny poranek.
Ale i tym razem ten mały popapraniec okazał się szybszy od niego. Śniadanie czekało już na stole kuchnia niemal świeciła czystością a z gazet wybrane były te sekcje które najbardziej go interesowały. Tylko że jego aż świerzbiły ręce by mu przyłożyć. Jego własny syn przyglądał mu się dziwnie. On też zasłużył sobie na takie a nie inne traktowanie. Obaj zrujnowali mu życie chociaż każdy w inny sposób.
-Dziwolągu- zwrócił się do młodszego z chłopców- jak posprzątasz po śniadaniu masz przyjść do mojego gabinetu
-Tato nie żebym go bronił ale jak mu coś  zrobisz to kto zajmie się naprawą szopy- Dudley wiedział że i on stąpa po cienkim lodzie. Tylko że on potrafił się fizycznie obronić Harry nie i wiedział też że kuzyn nie użyje magii
-Poradzi sobie- warknął Vernon i wstał od stołu wyszedł pospiesznym krokiem
-Dud- Harry jęknął i spojrzał na kuzyna
-Spokojnie mały- uśmiechnął się do niego jasnowłosy chłopak- obiecałem ci że już cię nie dotknie i tak będzie
-Ale ty....- zaczął Harry
-Ja sobie poradzę- mrugnął do niego tylko ale on również się bał i to coraz bardziej. Mimo że obaj wiedzieli że tylko godziny dzielą ich od odejścia z tego miejsca.
Dudley najbardziej miał żal do swojej matki. Zawsze sądził że ona kocha go prawdziwie ale nie była to prawda mimo że dzieciństwo miał szczęśliwe.
Westchnął tylko i wyszedł z kuchni zostawiając kuzyna ze sprzątaniem

 

     Dwój Malfoy'ów

Narcyza z zadowoleniem obejrzała pokój który poprzedniego dnia przygotował Draco. Sama nie mogła się doczekać gdy zobaczy syna. Owszem pamiętała młodego Pottera gdy spotkała go rok wcześniej na Mistrzostwach Świata ale jej Cygi tak nie wyglądał.  Jej Cygi był ślicznym chłopcem i pewnie tylko jego oczy nie zmienią koloru gdyż odziedziczył je po jej przodkach. Miała nadzieje że Severus odnajdzie odpowiedni eliksir by zdjąć z chłopca czary
-Jesteś gotowa?- Mężczyzna zapytał ją od progu
-Tak- odwróciła się do niego- Czy możesz się rozchmurzyć to szczęśliwa okazja
-Zrobię to gdy tylko misja się uda- odchrząknął
-Ty i ta twoja ostrożność- wzięła go pod ramię- ruszajmy więc chce mojego synka w domu
-Oczywiście- i oboje zniknęli.


    Private Drive

-Co za okropna okolica- Narcyza w osobie nikomu nieznanej urzędniczki Ministerstwa rozejrzała się dookoła
-Większość mugoli nie ma wyobraźni- przyznał jej Severus i zadzwonił do drzwi a raczej zamierzał to zrobić bo te otworzyły się z rozmachem. Stał w nich wysoki jasnowłosy dobrze zbudowany nastolatek
-Jesteście w ostatniej chwili- powiedział ale nie odsunął się od drzwi- zabierzcie go z tego domu ale  weźcie mnie ze sobą- to ostatnie było prośbą
-Oczywiście- zgodziła się kobieta. Jej matczyny instynkt aż krzyczał że coś tu jest bardzo nie tak
-Więc trzecie drzwi po prawej na końcu korytarza i chłopak odsunął się w tej samej chwili wszyscy usłyszeli dźwięk tłuczonego szkła.
Severus był pierwszy otworzył drzwi i to co zobaczył przeraziło go. Nawet jeśli chłopiec na prawdę byłby Potterem to nie chciałby tego dla dziecka zwłaszcza tak małego
Cygi leżał na podłodze zakrwawiony z zamkniętymi oczami na około niego było pełno szkła a wielki mężczyzna stał nad nim z pasem zamachując się do uderzenie.
Mistrz Eliksirów wyciągnął różdżkę i Vernon upadł na ziemię. Wciąż żył ale gdy spojrzał na Narcyzę która wróciła do swojej prawdziwej postaci to nie potrwa długo
-Oj malutki- Severus zabrał chłopca z ziemi i napoił go mieszanką eliksirów
-Mam wszystko- odezwał się Dudley który wszedł do gabinetu- Chcecie go zabić?- Co prawda nienawidził ojca ale nie koniecznie życzył mu śmierci.
-Nie mój drogi- odezwała się kobieta z niebezpiecznym błyskiem w oczach- mam dla niego lepszą karę
-Cysio musimy ruszać- eliksiry zaczęły działać a Harry zmieniał się w swoją prawdziwą postać. Zapadł też w leczniczą śpiączkę- Gdzie twoja matka? Zwrócił się jeszcze do Dudleya
-Nie mam matki- odezwał się chłopak i zbliżył się do mężczyzny. Kobieta podeszła również.
Razem z bagażami i przy czterech osobach aportacja nie była możliwa.
Dlatego Narcyza złapała mugolskiego chłopca za rękę wciąż wpatrując się w śpiącego syna a Severus wyciągnął Świstoklika.
Cygan Orion Malfoy właśnie wrócił do domu.




 


 

4 komentarze:

  1. Nareszcie Harry wraca do domu, ale chyba nie łatwo mu się będzie przystosować do nowej roli. Harry Malfoy, arystokrata, to będzie naprawdę dziwne, bo on nie zna zasad, zwyczajów własnej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ah jak ja czekałam na nowe opowiadanie o Harrym. Dużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    o tak fantastycznie, Harry to znaczy Cygnus wraca do domu, do prawdziwego domu... a Dudley cieszę się, zę pomaga mu...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej,
    o tak wspaniale, Cygnus wraca już do domu, cieszę się że Dudley pomaga...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Iza

    OdpowiedzUsuń