Cygi bardzo się denerwował, i nie wynikało to tylko z tego, że ma się spotkać z przyjaciółmi. Gdy tylko przypomniał sobie poranek rumienił się wściekle.
Obudził się bowiem na Czarnym Panu i to dosłownie. Z wczorajszej nocy pamiętał tylko to , że miał koszmar, natomiast gdy otworzył oczy a nawet jeszcze chwilę wcześniej wiedział, że nie jest sam.
Cygi budził się powoli. Już zdążył przywyknąć do tego że nie musi się nigdzie spieszyć, to było miłe uczucie. Tylko tym razem leżał na czymś twardym, nie mógł się też ruszyć
-Wszystko dobrze malutki?-Usłyszał nad sobą czyjś głos i serce zaczęło mu bić jak szalone
-T..tak- wyjąkał i otworzył oczy by spojrzeć na mężczyznę który go kochał-Co tu robisz?
-Miałeś koszmar skarbie-uśmiechnął się do niego Tom
-Ale....- przygryzł wargi- Dziękuję- i zaczął się poruszać by wstać z łóżka, byle dalej od mężczyzny, od tych silnych bezpiecznych ramion. I oczywiście nie był świadom tego jak na niego działa.
W końcu stał już na nogach i umknął do łazienki cały czerwony.
-Braciszku gotowy?- Draco wtargnął do jego sypialni gotowy do wyjścia
-Tak- odwrócił się do niego i uśmiechnął by przykryć zdenerwowanie
-Co się tu działo?- Starszy chłopiec łapał wszystko w lot, czym bardzo denerwował tego młodszego
-O czym mówisz?- Cygi spojrzał na niego niewinnie
-Zdajesz sobie sprawy że go wykończysz?- Wziął brata za rękę i pociągnął w stronę salonu. Cygi już nic nie powiedział.
W salonie czekał na nich Lucjusz i Tom obaj równie źli i obaj nie przypominali samych siebie. Tata wyglądał niemal jak kopia Harrego Pottera tylko oczy miał czarne jaka noc a Tom był brązowowłosym jasnookim osiłkiem
-Gotowi chłopcy?- Zapytał Lucjusz
-Bardziej nie będę- jęknął jego młodszy synek.
Kilka sekund później stali już na ruchliwej ulicy i szli w stronę wyznaczonego miejsca spotkania.
Tom był wściekły jak jeszcze nigdy. Siedział w mało przyjemnej kafejce w otoczeniu rudzielców którzy tylko czyhali na jego mały skarb. Trzymał się blisko Towarzysza, ale wciąż miał w głowie to , że jeden z nich skradł pocałunek. Dotknął to co należało do niego i tylko do niego.
-Więc już wiesz- odezwał się Billy
-Tak- Cygi uśmiechnął się do niego delikatnie- Wciąż to do mnie nie dociera, nie do końca
-To wielka zmiana ale widać, że na lepsze- Percy, ten najbardziej wycofany z braci był zadowolony, że wybrał tą właściwą stronę, mimo że jeszcze kilka tygodni temu bardzo się wahał-Tylko musisz bardzo uważać na Rona i Ginny słyszałem, że będą próbowali coś zrobić
-Wciąż cię ignorują?- Młodszy chłopiec był zły na dawnych przyjaciół
-Nie jest tak źle, przynajmniej mogę coś podsłuchać- zrobił taki ruch jakby chciał wziąć Cygiego za rękę ale wściekłe spojrzenie mężczyzny siedzącego obok powstrzymało go skutecznie
-No dobrze- Odezwał się Charlie po tym jak odchrząknął- chyba powinniśmy przejść do rzeczy
-A mianowicie?- Lucjusz uniósł brew
-Musisz być Panem Malfoyem- spojrzał na niego uważnie młody mężczyzna po czym przeniósł wzrok na drugiego nieznajomego- Śmie również twierdzić, że jesteśmy w obecności Lorda Voldemorta. Tylko nie wiem w jakim celu
-Cygi musi być chroniony-mężczyzna zdał sobie sprawę, że to jest właśnie ten na którego musi uważać najbardziej i złapał swojego Towarzysza za rękę. Chłopiec nawet nie zareagował.- Jest dla mnie najważniejszy
-To jednak prawda- Charlie zbladł nieznacznie. Młodszy Malfoy podobał mu się już wcześniej ale teraz był prześliczny. Wiedział również, że nie ma u niego najmniejszych szans, ale musiał się również upewnić, że jest dobrze traktowany- Cygi wszystko u ciebie dobrze?- Nie odwracał wzroku od chłopca ignorując wszystko inne nawet ciche warczenie Czarnego Pana
-Tak - uśmiechał się chłopiec, był taki niewinny, taki słodki- Tata i mama są wspaniali i ciągle mnie rozpieszczają. Draco i Dudley pomagają mi we wszystkim chociaż czasem się ze mnie śmieją- tu zarumienił się ślicznie- no i jest też Tom- spojrzał na mężczyznę obok- wiecie że on chce się ze mną ożenić?- Patrzył teraz na wszystkich braci i kompletnie nie zdawał sobie sprawy z otoczenia. Jak zwykle zresztą gdy coś bardzo go zajęło.
Draco niemal dusił się ze śmiechu i nie pomagało wcale to, że ojciec był w podobnym stanie trochę tylko zły i bardziej świadom tego gdzie się znajdują.
Natomiast Tom nie mógł się już powstrzymać i po prostu pochylił się i pocałował Towarzysza w policzek.
-A czego ty chcesz?- Bliźniaki odezwali się w tym samym czasie rozbawieni ale i zaniepokojeni
-Ja chcę zemsty- Cygi wyprostował się na krześle- i chcę być z rodziną jeszcze nie wiem co będzie kiedyś ale czytałem o Towarzyszach...
-Wszystko po kolei- przerwał Billy- nikt Cię nie odbierze rodzinie ale powinniśmy skupić się na zemście i co zrobić z tm kim jesteś i z Potterem, bo on nie może tak sobie zniknąć.
-Harry Potter nie żyje- Cygi mówił zimnym opanowanym głosem. Teraz wyglądał jak mąż Czarnego Pana- zabity przez mugoli. A ja wrócę do szkoły jako młodszy brat Draco, jako ja- tu uśmiechnął się lekko do brata- chcę też żeby Dudley był ze mną i koniecznie muszę spotkać się z resztą....
-To nie będzie łatwe, tym bardziej, że jesteś tylko rok młodszy- Fred nie był przekonany, bał się o młodszego przyjaciela
-Ci którzy mnie znają pamiętają o tym, że miałem dwoje dzieci. Zacznę rozpuszczać plotki, że Cygi przestał tak bardzo chorować i podjęliśmy decyzję, że powinien zacząć normalną naukę. Co do Dudleya to...
-Powinniśmy się skupić na jednym- przerwał Tom- Wszyscy jesteście również zaproszeni na specjalne zebranie mojego kręgu i powinniście zabrać również resztę przyjaciół Cygiego, nie będę powtarzał planu kilka razy- zakończył twardo
-Tom- jęknął jego ukochany i popatrzył na niego ze zdziwieniem
-Spokojnie malutki- pogłaskał go delikatnie po policzku- Przyszliśmy tu nie tylko po to, a zasługujesz na chwilę wytchnienia i zabawy
-Ma rację- Charlie zobaczył w tej chwili że chyba nie powinien się tak martwić co nie znaczy, że całkiem zrezygnuje. Może i nie miał szans i musiał być ostrożny żeby przypadkiem nie zginąć ale nie pozwoli, żeby ktoś nawet sam Voldemort zranił Cygiego- zobaczymy się za kilka dni- uśmiechnął się do chłopca delikatnie
-No i musimy uśpić czujność matki- Gregor podjął szybko chociaż wiedział, że bracie woleli by spędzić więcej czasu z małym przyjacielem- ostatnio bardzo się nas czepia
-Ale....-Cygi nie był pewny czy powinien kończyć zebranie, bardzo tęsknił za przyjaciółmi- spędzicie kilka dni w domu.... znaczy- spojrzał na ojca
-Tak synku są zaproszeni- uśmiechnął się do niego Lucjusz. Może i byłby zły, na taki obrót sprawy ale synek tak wiele wycierpiał i nie mógł mu niczego odmówić. No i wiedział też o obsesji starszego syna. A to będzie bardzo ciekawe do obserwowania.
Cygi szedł razem z bratem przez zatłoczoną ulicę i rozglądał się zaciekawiony. Mimo, że nie raz odwiedzał Pokątną teraz widział wszystko w nowym lepszym świetle. Nikt się mu nie przyglądał nikt nic od niego nie chciał i był wolny
-Może wstąpimy do sklepu z miotłami?- Podjął Draco- Zamierzasz jeszcze grać?
-Sam nie wiem... robiłem to chyba po to żeby być jakby bliżej Jamesa- zagryzł wargi. To był bardzo nerwowy gest
-No to powiem Ci braciszku, że ty jesteś naturalny na miotle i to nie ma nic wspólnego z tym kogo udawałeś. To zasługa Blacków- na widok miny młodszego z chłopców roześmiał się- nigdy się nie przyglądałeś co?
-Ale czemu?- Zapytał Cygi
-Nasz wujek dziadek i prababcia- westchnął Draco i pokręcił głową- pokażę ci w domu a teraz chodź już- pociągnął go w stronę ulubionego sklepu
-Martwisz się prawda?- Lucjusz spojrzał na przyjaciela
-A ty nie?- Tom łypał na niego groźnie
-Oczywiście- przyznał mężczyzna- ale w innym sensie
-Jak chcesz, mnie wprowadzić do Hogwartu?- Czarny Pan był nie pozwolił żeby Cygi był w szkole bez niego
-Jesteś tego pewny?- Weszli do zatłoczonego sklepu i od razu zlokalizowali chłopców
- Tak- warknął bo zobaczył że jakiś osiłek zbliża się do jego Skarbu i ruszył do przodu ale zatrzymał się kilka kroków przed nimi gdy usłyszał co się dzieje
-....Nie jestem zainteresowany i jestem zaręczony- Cygi może nie wiedział dużo o byciu Towarzyszem ani tego co czuł do mężczyzny ale wiedział że tylko tak może uniknąć sceny i prawdopodobnie rozlewu krwi. To że chciał zemsty nie znaczyło, że podobało mu się krzywdzenie niewinnych
-A gdzie słodziutki jest ten twój narzeczony?- Nieznajomy przesunął dłonią po jego ramieniu- Bo ja samego bym cię nigdzie nie wypuścił jesteś zbyt uroczy
-O tu- chłopiec jednym skokiem znalazł się przy Voldemorcie który objął go zaborczo
-Jakiś problem?- Zapytał mężczyzna głaszcząc ukochanego w tym samym miejscu w którym dotknął go tamten
-Wcale- uśmiechnął się do niego chłopiec- Draco już płaci, może zaczekamy na niego na zewnątrz?
-Doskonały pomysł- mężczyzna był zadowolony z obiegu sprawy i szybko wyprowadził ukochanego ze sklepu. To wszystko zaczęło go bardzo męczyć.
Gdy tylko jednak wyszli stanęli twarzą w twarz z nowym bardziej niebezpiecznym problemem.
========================================================================
Kochani to był bardzo ciężki rozdział ale następny obiecuje będzie dużo lepszy. Dajcie znać co myślicie:)
Hej,
OdpowiedzUsuńo tak wspaniale, Cyzi jest uroczy jak się w nim nie zakochać jak jest taki słodki Czarny Pan to chyba szybko orzez to padnie na zawał bo mały go szybko wykończy...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńmały jest uroczy raczej to Tom wszystkich będzie musiał przekląć bo Cyzi jest słodki, ale Tom o tak mały go szybko wykończy... ;)
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Iza