Cygi gdy tylko zobaczył swojego byłego przyjaciela zaczął się trząść, Tom oczywiście był tego świadom i od razu objął Towarzysza by go chronić i dodać otuchy. Chłopiec był mu za to wdzięczny, niestety właśnie rozpętała się burza. Ron ich zobaczył
-No proszę, zawsze wiedziałem że cała wasza rodzinka jest chora- rudowłosy podszedł do nich- wiem że jesteś Malfoy'em a do tego chorym, co by nie powiedzieć o twoim braciszku to jest chociaż silny
-Nie znam Cię i nie chcę- odezwał się Cygi, starał się nie pokazywać jak bardzo się denerwuje. Nie lubił okazywać słabości, mimo, że w środku był cały zestresowany. Cieszył się, że Tom był przy nim
- Oj ale poznasz i pożałujesz- syknął Ron- i w szkole nic cię nie obroni- na te słowa Czarny Pan wyciągnął różdżkę
-Chyba nie wiesz kim jestem- głos miał cichy ale emanował furią- jeśli jeszcze raz chociaż się do niego zbliżysz....
-Tom nie-Cygi wiedział, że to się źle skończy, nie chciał zbiegowiska. Tym bardziej, że widział Molly która się do nich zbliża
-Groził ci mój piękny- syknął Voldemort
-Nie teraz proszę- jęknął chłopiec- chcę już wracać- i zrobił tak słodką minę że nawet zimne martwe serce Dumbledor'a zdołało by drgną, a Tom zrobiłby dosłownie wszystko by uszczęśliwić tego pięknego aniołka. Dlatego też niemal w oka mgnieniu znaleźli się w salonie.
-Już dobrze malutki oni cię nie skrzywdzą- Voldemort nie był w stanie wypuścić Towarzysza z objęć, był roztrzęsiony tym co mogło się stać. Mimo, że przeżył tak wiele wizja utraty skarbu który miał w ramionach....
-..wcale się nie bałem, naprawdę- przez natłok myśli dotarły do Czarnego Pana ciche słowa chłopca, który również go obejmował, trochę niezdarnie
-Wierzę ci mój śliczny- mężczyzna ucałował go delikatnie w czoło i rozluźnił uścisk, ale wciąż nie wypuszczał go z objęć
-Zechcecie mi powiedzieć co się stało?- Do pomieszczenia weszła Narcyza
-N..nic mamo- zająknął się Cygi. Logicznie wiedział, że nic mu się tu nie stanie ale stare nawyki są bardzo trudne do złamania. Jednocześnie odsunął się od mężczyzny
-Mieliśmy drobne problemy na Pokątnej- Tom wyjaśnił siadając na wygodnej sofie bardzo zawiedziony- nic jednak z czym nie mogłem sobie poradzić
-Nie przeczytam jutro o rozlewie krwi i śmierci kilkunastu czarodziei?- Kobieta przyglądała się uważnie mężczyźnie, wiedziała że jej wrażliwy synek na to nie pozwoli, jeszcze nie teraz
-Oczywiście, że nie-Czarny Pan uśmiechnął się do przyjaciółki i przyszłej teściowej
-Szkoda, że nam przeszkodzili- odezwał się cicho Cygi
-Czemu skarbie?- Voldemort spojrzał na ukochanego, który się zarumienił
-Bo... znaczy- jęknął chłopiec- odkąd straciłem Hedwigę zawsze chciałem mieć inne zwierzątko.... to znaczy jeśli będę mógł- tu spojrzał na mamę i zarumienił się po czym spuścił wzrok
-Oczywiście kochanie- kobieta uśmiechnęła się do niego- to będzie miła odmiana Draco nigdy nie interesował się zwierzętami ale zawsze mógł je mieć
-Dziękuję- chłopiec uśmiechnął się do mamy i w tym momencie w salonie pojawiła się reszta rodziny.
-Cygi!- Draco podbiegł do brata i zamknął go w szczelnym uścisku- Tak się martwiłem. Widziałem, go. Wszedł do sklepu.....
-Draco dość- przerwał mu Lucjusz- nic takiego tak naprawdę się nie stało- tu uśmiechnął się- no i nie wiedziałem że masz taką ciężką pięść
-Co zrobiłeś?- Zapytał Cygi zaciekawiony
-Zaczął Cię obrażać- starszy brat poprowadził go do sofy na której wciąż siedział Czarny Pan- i zacząłem się denerwować, wiedziałem, że jeśli użyję magii coś może pójść nie tak ale byłem tak bardzo zły, że uderzyłem go- tu Cygi zaczął się śmiać. Najpierw cicho ale po kilku sekundach miał już łzy w oczach i zsunął się z sofy pod czujnym i zmartwionym okiem pozostałych
-Ale ty....ty przecież nienawidzisz przemocy fizycznej..i... i musiałeś go zaskoczyć... widzę jego głupią...głupią minę- młodszy chłopiec nie mógł złapać oddechu
-Skarbie już spokojnie- Tom wziął go na ręce i posadził obok siebie chociaż miał wielką ochotę wziąć ukochanego na kolana- pozostaje pytanie jak oni wiedzieli kim jesteś
-To proste- Cygi siedział już całkiem prosto i był opanowany, te zmiany w nastrojach mogły przerażać osoby z zewnątrz ale on był typowym Malfoy'em- od roku Dumbs opowiadała nam o jakiejś broi... Ron może i nie jest geniuszem ale Molly jest blisko z dyrektorem, jestem pewny, że jej powiedział o tym że macie drugie dziecko i wyglądam jak Black i Malfoy nawet ja to widzę....
-I co teraz?-Chciał wiedzieć Draco
-Teraz to nasza sprawa- odezwał się od progu Severus Snape
-Cześć wujku- starszy z braci rozpromienił się na na widok przybysza ale ten młodszy zbladł
-Nie zabierzesz mnie stąd!- Krzyknął i niemal schował się za Tom'em z trudem powstrzymując płacz. Dorośli przez kilka sekund spoglądali na siebie smutni i zdziwieni
-Skarbie- odezwał się Voldemort biorąc ukochanego na kolana nie bacząc na czujne spojrzenia pozostałych- nikt Cię stad nie zabierze- głaskał go po dwókolorowch loczkach- tu jest Twoja rodzina, tu jestem ja a Severus jest po naszej stronie. Kochanie to przecież Twój wujek. Malutki przypomnij sobie- szeptał mu do ucha kołysząc lekko. Wiedział, że chłopiec jest przerażony ale powoli uspokajał się w jego ramionach
-Obiecujesz?- Szepnął Cygi po kilku minutach i spojrzał na mężczyznę, który dałby mu świat u stup gdyby tylko poprosił
-Zawsze- lekko musnął go w policzek. Lucjusz tylko uniósł brew na ten gest. Chyba nigdy nie przestanie być nadopiekuńczy i martwić się o niego.
-Powinniśmy porozmawiać- odezwał się Severus, miał wyrzuty sumienia, że jego przybycie wywołało taką reakcję. Chociaż z drugiej strony czego się spodziewał? Kilka miesięcy temu był dla niego okropny bo był Potterem
-To może ja zabiorę Cygiego na basen- Draco sam chciałby znać plan na przyszły rok szkolny, wiedzieć jak chcą chronić jego małego braciszka ale dorośli nic nie powiedzą gdy obaj są w pomieszczeniu. Cygi wciąż jeszcze był niestabilny emocjonalnie.
-Mamy tu basen?- Ożywił się nagle młodszy chłopiec ale wciąż był na kolanach Towarzysza i w jego silnych bezpiecznych ramionach
-O bracie ty jeszcze niczego nie widziałeś- uśmiechnął się Draco i pociągnął go za sobą. Tom jęknął w duchu na utratę kontaktu z ukochanym ale musieli mieć dobry plan.
-Powinniśmy wracać do Anglii- mniejszy mężczyzna uniósł się na łóżku- on nas potrzebuje
-Kochany...naprawdę myślisz, że to dobry pomysł?-Ten większy spojrzał na kochanka oczami pełnymi uczucia i niepokoju
-Tęsknię za nim- młodszy spuścił wzrok- i wiem że ucieszy się na mój widok, muszę mu w końcu wszystko wyjaśnić, musi mi wybaczyć.....
-Już spokojnie kochanie- objął go czule- jeśli tego właśnie chcesz to wrócimy- westchnął cicho- ale teraz musisz wypocząć- pociągnął go z powrotem do pozycji leżącej
-Kocham cię wiesz?- Młody kochanek patrzył mu teraz w oczy. Wyglądał jak w dniu gdy się poznali właśnie w tej chwili
-Nie tak bardzo jak jak kocham Ciebie- nakrył jego usta swoimi i postanowił martwić się o jutro...jutro.
-Molly co za niespodzianka- Albus Dumbledore starał się opanować irytację, kobieta była dobrym żołnierzem, lojalnym ale była też okropnie męcząca
-Widzieliśmy dziś na pokątnej coś co nie powinno być możliwe- usiadła na przeciwko mężczyzny
-A mianowicie?- W oczach zaświeciły się niebezpieczne ogniki, nie miał na to ani czasu ani ochoty
-Malfoy- kobieta nie była do końca świadoma, że może znajdować się w niebezpieczeństwie- jak miał na imię ten najmłodszy. Ten dzieciak który miał zginąć?- Uśmiechnęła się do dyrektora
-Cygan wrócił do domu- to go ożywiło- ciekawe więc co stało się z biednym Harrym Potterem- mruknął tak że nie usłyszała- Dziękuję Ci za tą informację moja droga
-Czy mam podjąć kroki?- Zapytała
-Tak rok szkolny zacznie się niedługo- mężczyzna musiał działać szybko- Ron i Ginny oraz ich przyjaciele zamienia mu życie w piekło. Ja zaatakuje od strony ministerstwa i oświaty oczywiście- już wymyślał plan. To że znaleźli dzieciaka było niedogodne ale jeszcze to odkręcą a może i koniec końców zadziała to na ich korzyść
-Wow!- Cygi stał obok brata przy ogromnym basenie w samych kąpielówkach. Woda co chwilę zmieniała kolor
-A jak wejdziesz będzie jeszcze lepiej- Draco szczerzył się do młodszego chłopca- myślałeś że nie widziałem co?
-Nawet oni...- zagryzł wargi- a wiesz nie będę teraz o tym myśleć- uśmiechnął się- ścigamy się?
-Tylko nie wyobrażaj sobie że dam ci wygrać- i wskoczył do wody. Cygi zrobił to samo.
Tom się niepokoił. Wszystko zostało już ustalone. Minęła pora kolacji a jego ślicznego Towarzysza nie było nigdzie widać. Zaczął więc iść w stronę skrzydła gdzie znajdował się basen. Chciał również osobiście przekazać mu dobre nowiny na temat jego przyjaciółki które Dudley przekazał rodzinie przy kolacji.
To co zobaczył sprawiło, że zapomniał o wszystkim innym.
Cygi cały mokry spał smacznie na ręczniku ułożony na brzuchu okryty tylko skrawkiem materiału. Nie miał na sobie nawet bokserek. Mężczyzna zagryzł wargi i podszedł do chłopca. Tyle lat czekał na Towarzysza a teraz miał go obok ale wciąż nie mógł dotknąć wciąż nie mógł go naznaczyć. Chłopiec poruszył się lekko i ręcznik zsunął się z jego szczupłych bioder ukazując kształtne pośladki. Czarny Pan już się pochylał by dotknąć
-Wątpię żeby rodzice to pochwalali- Draco był całkiem ubrany- To mały demon w wodzie- uśmiechnął się bezczelnie w stronę mężczyzny który w tym momencie miał ochotę go zabić
-Co tu jeszcze robisz? Cygi ominął kolację- odezwał się Voldemort przez zęby
-Pilnuję żeby wszystko było jak należy. A co do kolacji... myślałeś, że skrzaty mu odpuszczą?- Podszedł do nich bliżej
-Ma być w łóżku najpóźniej za godzinę- mężczyzna powoli zaczął się wycofywać. To była najtrudniejsza rzecz jaką zrobił w życiu
-Jego czy twoim?- Draco nie bał się przyszłego szwagra- Posiedź przy nim dziś- dodał tym razem już miękko- może tego potrzebować.
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Kochani przepraszam za zwłokę. Na szczęście rozdział w końcu jest i mam nadzieję, że się spodobał chociaż trochę. Komentujcie:)
Hej,
OdpowiedzUsuńdopiero teraz zauważyłam pojawienie się rozdziału, ale mi niespodziankę sprawiłaś...
cudownie, Tom o tak wspaniale go ukazujesz, pragnie bronić Cyziego, wiec zrobi wszystko... a z drugiej strony... o tak wystarczy prosząca minka i już się rozstapia... obt mieli dobry plan bo Dumbledore już kombinuje...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńoch jaki Voldemort opiekuńczy wobec Cygiego, ale wystarczy prosząca minka i już się roztapia... mam nadzieję że mają dobry plan bo już Dumbledore coś kombinuje...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Iza