piątek, 28 lutego 2020

Rozdział 9

  Tom Riddle po raz kolejny spędzał noc w niezbyt wygodnej pozycji wszystko po to, by być przy Towarzyszu gdyby ten miał koszmar.
Cygi wydawał się spać mimo wszystko całkiem spokojnie i wyglądał tak prześlicznie, tak słodko. Mężczyzna nie marzył o niczym innym jak tylko o wślizgnięciu się pod ciepły koc i tulić ukochanego ale tylko siedział i obserwował.
Chłopiec tymczasem pogrążony był w spokojnym śnie. Owszem dzisiejszy dzień wciąż kołatał z tyłu jego umysłu ale wiedział, że jest całkowicie bezpieczny.

  Poranek rozpoczął się jak wiele innych Cygi otworzył oczy by zobaczyć znajomy widok. Tom Riddle śpiący na niezbyt wygodnym fotelu nieopodal jego łóżka. Zakrył usta, żeby nie zaśmiać się na głos. I pomyśleć, że tak bardzo się go boją. Zaczął cicho chichotać
-Widzę że dziś humor dopisuje- odezwał się mężczyzna
-Lepszy- uśmiechnął się chłopiec i usiadł w pościeli-Spałeś tu znowu?
-Tak- Czarny Pan nawet się nie zająknął. Nie wstydził się tego co czuje do chłopca- i będę tu spędzał każdą noc
-Ciekawe gdzie będziesz spał jak wrócimy do szkoły- Cygi wstał i przeciągnął się odsłaniając mimochodem płaski brzuch. To oczywiście wywołało reakcję mężczyzny. Przymknął oczy i mruknął.
-O to się nie martw malutki- odezwał się po chwili- za godzinę spotykamy się na śniadaniu, zostawię Cię teraz- Tom wstał i podszedł do ukochanego, pocałował go w policzek i wyszedł. Tylko tyle mógł zrobić a wydawało się, że aż tyle.
Musiał zrobić coś żeby chłopiec przekonał się do niego szybciej. On był przecież dorosły i mimo, że nie chciał naciskać jakakolwiek rozłąka bolała.

Cygi siedział między bratem a mężczyzną którego kiedyś poślubi i  niespiesznie jadł śniadanie. Dziś po południu przybędą jego przyjaciele i będę mogli rozpocząć pracę nad planem. Tym którego do końca jeszcze nie przemyślał. Wszystko tak szybko się zmieniało. Wciąż nie był do końca pewny jak Tom do tego wszystkiego pasuje, no i  było już jasne, że nie kuzyn nie będzie mógł im towarzyszyć. Ma magię ale za mało by kwalifikować się do szkoły.
-Gdzie ty się podziewasz?- Draco trącił go nagle co wywołało wściekły syk Lorda Voldemorta
-Tak tylko myślę- posłał starszemu chłopcu promienny uśmiech i popił sok
-I niepotrzebnie- odezwał się jasnowłosy- wszystko jest dopięte na ostatni guzki.... no prawie- tu spojrzał naTom'a
-I tym prawie się martwię- najmłodszy przygryzł wargi- ale masz racj. Tom zanim przyjdą porozmawiamy?
-Z największą przyjemnością- sam był ciekaw co wymyślił jego śliczny Towarzysz. Nie zauważyli że rodzice chłopca wymieniają wymowne spojrzenia. Tom sam miał dziś masę obowiązków, między innymi dla tego, żeby dać czas Cygiemu a teraz rzucał wszystko dla ich małego synka.

-Jesteś zdenerwowany- kochanek objął go od tyłu
-To chyba normalne- młodszy mężczyzna odwrócił się do ukochanego- Nie wiem jak on na to zareaguje. Na mnie... na Ciebie
-Więc czas najwyższy, żeby się o tym przekonać mój kochany- pochylił głowę i pocałował go lekko- i dziękuję, że jestem tego częścią
-Jesteśmy w tym razem- westchnął ciemnowłosy i w głośnym westchnięciem zniknął z bezpiecznego domu na spotkanie z nieznanym. Kochanek podążył za nim.

Tom i Cygi znów byli w ogrodzie. Tu chłopiec czuł się najspokojniej
-Mam zamiar zrobić w szkole małą rewolucję- odezwał się młody Malfoy- już wiem, że mogę zmienić domy i chcę żebyś był tam ze mną. Już napisałem kilka listów które zostaną wydrukowane jeszcze przed 1 września. Nikt poza kilkoma ludźmi nie wie kim byłem i od czasu aż nie będę pewny...nie będą wiedzieć. Że byłem Harrym Potteram ale kiedyś wyznam im prawdę i zapłacą. Wszyscy. Nie wiem, czy będę w stanie zabić kogoś poza Dumbledorem...
-Skarbie czego oczekujesz ode mnie?- Tom wiedział, jak bardzo będzie to niebezpieczne. I bał się tego coraz bardziej. Nie był w stanie wyobrazić co mógłby zrobić gdyby Cygi ucierpiał w jakikolwiek sposób
-Chcę żebyś był przy mnie- chłopiec uśmiechnął się do  niego, jego mały Aniołek- i tak będziesz. Ale nie wiem jak. Sam nie powiedziałeś kim będziesz w szkole. I będę musiał dużo przebywać z innymi ludźmi. Muszą poznać kim jestem muszę zdobyć poparcie. Samo oskarżenie Dumbledora i jego podobnych nic nam nie da....
-Będę przy tobie w każdej chwili- Tom wziął go na kolana, potrzebował teraz kontaktu- będę nowym uczniem. Myśleliśmy o pozycji nauczyciela lub o tym żeby udawać Twoje zwierzątko ale to nie da mi możliwości być z Tobą cały czas. Chociaż jako animag mogę więcej i będę z tego korzystał....
-Jesteś animagiem?- Zainteresował się Cygi
-Oczywiście malutki- musnął wargami miękką skórę na szyi chłopca- Wiem, że będziesz musiał dzielić mój czas na innych ale wiedz że nie pozwolę żeby ktoś mi Ciebie zabrał. Każdy kto spróbuje...
-Wiem wiem- odwrócił się na jego kolanach tak że byli teraz twarzami do siebie- Śniło mi się ostatnio coś
-A co takiego mój skarbie?- Te zmienne nastroje to było coś co w nim uwielbiał. Błądził dłońmi po plecach ukochanego
-Całowaliśmy się- Cygi miał spuszczony wzrok i tak ślicznie się rumienił
-Przecież cały czas cię całuję- mężczyzna uniósł brew ale jednocześnie uniósł twarzyczkę chłopca
-Tak wiem ale...- raz jeszcze zagryzł wargi- Chcę więcej.... Znaczy Charlie.... nie ważne- bo wiedział, że wzmianka o innym mężczyźnie rozwścieczy Towarzysza
-I co ja nam z tobą zrobić kochany- westchnął Tom- nienawidzę gdy o nim mówisz, to, że wiem, że Cię dotknął, że dał Ci coś czego nie wiem czy chcesz....
-Chcę- przerwał mu chłopiec- wiem, że wszyscy traktujecie mnie jak dziecko i może macie trochę racji ale chcę żebyś chociaż Ty pamiętał że nim nie jestem i czasem chcę spróbować czegoś nowego czegoś  normalnego
-Ty maleńki nigdy nie będziesz normalny- mężczyzna pochylił się i złączył ich usta w delikatnym pocałunku. Nie chciał myśleć o tym drugim ale nie chciał go też spłoszyć bo mimo deklaracji Cygi wciąż się go obawiał.
Bardzo powoli gdy chłopiec się nie odsunął polizał dolną wargę tych boskich ust i Cygi jęknął cicho bezwiednie dając mężczyźnie dostęp ale tylko na kilka sekund bo jeśli robiłby to dłużej straciłby nad sobą panowanie.
Odsunął się od ukochanego i spojrzał na piękną twarz. Zamglone oczy zaróżowione policzki i te usteczka które przed chwilą miał w posiadaniu.

-Lucjuszu- Fenrir  odezwał się gdy tylko stanął w gabinecie przyjaciela z ukochanym przy boku
-Więc wróciliście- jasnowłosy mężczyzna wstał- Kuzynie jak Ci się to udało?- Zwrócił się do młodszego przybysza
-To długa historia- tamten instynktownie szukał wsparcia kochanka- Jest tu prawda?
-Jest szczęśliwy, jest bezpieczny- nalał do trzech kieliszków wino- ale wciąż opłakuje Twoją śmierć
-Pozwolisz mi go zobaczyć?- Syriusz spojrzał na  krewnego
-Będzie zachwycony ale najpierw powiedz jak- chciał wiedzieć Pan Domu
-Myślisz, że dałbym umrzeć mojemu Towarzyszowi? -Wilkołak był niepocieszony tymi oskarżeniami
-Nie oczywiście, że nie- przyznał Malfoy- ale to musiało być nie lada osiągnięcie
-I było uwierz mi- westchnął Black.



++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Tu na dziś kończę ale plan kolejnych rozdziałów już powstał mam nadzieję że uda się napisać szybciej


niedziela, 2 lutego 2020

Rozdział 8

      Cygi gdy tylko zobaczył swojego byłego przyjaciela zaczął się trząść, Tom oczywiście był tego świadom i od razu objął Towarzysza by go chronić i dodać otuchy. Chłopiec był mu za to wdzięczny, niestety właśnie rozpętała się burza. Ron ich zobaczył
-No proszę, zawsze wiedziałem że cała wasza rodzinka jest chora- rudowłosy podszedł do nich- wiem że jesteś Malfoy'em a do tego chorym, co by nie powiedzieć o twoim braciszku to jest chociaż silny
-Nie znam Cię i nie chcę- odezwał się Cygi, starał się nie pokazywać jak bardzo się denerwuje. Nie lubił okazywać słabości, mimo, że w środku był cały zestresowany. Cieszył się, że Tom był przy nim
- Oj ale poznasz i pożałujesz- syknął Ron- i w szkole nic cię nie obroni- na te słowa Czarny Pan wyciągnął różdżkę
-Chyba nie wiesz kim jestem- głos miał cichy ale emanował furią- jeśli jeszcze raz chociaż się do niego zbliżysz....
-Tom nie-Cygi wiedział, że to się źle skończy, nie chciał zbiegowiska. Tym bardziej, że widział Molly która się do nich zbliża
-Groził ci mój piękny- syknął Voldemort
-Nie teraz proszę- jęknął chłopiec- chcę już wracać- i zrobił tak słodką minę że nawet zimne martwe serce Dumbledor'a zdołało by drgną, a Tom zrobiłby dosłownie wszystko by uszczęśliwić tego pięknego aniołka. Dlatego też niemal w oka mgnieniu znaleźli się w salonie.

-Już dobrze malutki oni cię nie skrzywdzą- Voldemort nie był w stanie wypuścić Towarzysza z objęć, był roztrzęsiony tym co mogło się stać. Mimo, że przeżył tak wiele wizja utraty skarbu który miał w ramionach....
-..wcale się nie bałem, naprawdę- przez natłok myśli dotarły do Czarnego Pana ciche słowa chłopca, który również go obejmował, trochę niezdarnie
-Wierzę ci mój śliczny- mężczyzna ucałował go delikatnie w czoło i rozluźnił uścisk, ale wciąż nie wypuszczał go z objęć
-Zechcecie mi powiedzieć co się stało?- Do pomieszczenia weszła Narcyza
-N..nic mamo- zająknął się Cygi. Logicznie wiedział, że nic mu się tu nie stanie ale stare nawyki są bardzo trudne do złamania. Jednocześnie odsunął się od mężczyzny
-Mieliśmy drobne problemy na Pokątnej- Tom wyjaśnił siadając na wygodnej sofie bardzo zawiedziony- nic jednak z czym nie mogłem sobie poradzić
-Nie przeczytam jutro o rozlewie krwi i śmierci kilkunastu czarodziei?- Kobieta przyglądała się uważnie mężczyźnie, wiedziała że jej wrażliwy synek na to nie pozwoli, jeszcze nie teraz
-Oczywiście, że nie-Czarny Pan uśmiechnął się do przyjaciółki i przyszłej teściowej
-Szkoda, że nam przeszkodzili- odezwał się  cicho Cygi
-Czemu skarbie?- Voldemort spojrzał na ukochanego, który się zarumienił
-Bo... znaczy- jęknął chłopiec- odkąd straciłem Hedwigę zawsze chciałem mieć inne zwierzątko.... to znaczy jeśli będę mógł- tu spojrzał na mamę i zarumienił się po czym spuścił wzrok
-Oczywiście kochanie- kobieta uśmiechnęła się do niego- to będzie miła odmiana Draco nigdy nie interesował się zwierzętami ale zawsze mógł je mieć
-Dziękuję- chłopiec uśmiechnął się do mamy i w tym momencie w salonie pojawiła się reszta rodziny.
-Cygi!- Draco podbiegł do brata i zamknął go w szczelnym uścisku- Tak się martwiłem. Widziałem, go. Wszedł do sklepu.....
-Draco dość- przerwał mu Lucjusz- nic takiego tak naprawdę się nie stało- tu uśmiechnął się- no i nie wiedziałem że masz taką ciężką pięść
-Co zrobiłeś?- Zapytał Cygi zaciekawiony
-Zaczął Cię obrażać- starszy brat poprowadził go do sofy na której wciąż siedział Czarny Pan- i zacząłem się denerwować, wiedziałem, że jeśli użyję magii coś może pójść nie tak ale byłem tak bardzo zły, że uderzyłem go- tu Cygi zaczął się śmiać. Najpierw cicho ale po kilku sekundach miał już łzy w oczach i zsunął się z sofy pod czujnym i zmartwionym okiem pozostałych
-Ale ty....ty przecież nienawidzisz przemocy fizycznej..i... i musiałeś go zaskoczyć... widzę jego głupią...głupią minę- młodszy chłopiec nie mógł złapać oddechu
-Skarbie już spokojnie- Tom wziął go na ręce i posadził obok siebie chociaż miał wielką ochotę wziąć ukochanego na kolana- pozostaje pytanie jak oni wiedzieli kim jesteś
-To proste- Cygi siedział już całkiem prosto i był opanowany, te zmiany w nastrojach mogły przerażać osoby z zewnątrz ale on był typowym Malfoy'em- od roku Dumbs opowiadała nam o jakiejś broi... Ron może i nie jest geniuszem ale Molly jest blisko z dyrektorem, jestem pewny, że jej powiedział o tym że macie drugie dziecko i wyglądam jak Black i Malfoy nawet ja to widzę....
-I co teraz?-Chciał wiedzieć Draco
-Teraz to nasza sprawa- odezwał się od progu Severus Snape
-Cześć wujku- starszy z braci rozpromienił się na na widok przybysza ale ten młodszy zbladł
-Nie zabierzesz mnie stąd!- Krzyknął i niemal schował się za Tom'em z trudem powstrzymując płacz. Dorośli przez kilka sekund spoglądali na siebie smutni i zdziwieni
-Skarbie- odezwał się Voldemort biorąc ukochanego na kolana nie bacząc na czujne spojrzenia pozostałych- nikt Cię stad nie zabierze- głaskał go po dwókolorowch loczkach- tu jest Twoja rodzina, tu jestem ja a Severus jest po naszej stronie. Kochanie to przecież Twój wujek. Malutki przypomnij sobie- szeptał mu do ucha kołysząc lekko. Wiedział, że chłopiec jest przerażony ale powoli uspokajał się w jego ramionach
-Obiecujesz?- Szepnął Cygi po kilku minutach i spojrzał na mężczyznę, który dałby mu świat u stup gdyby tylko poprosił
-Zawsze- lekko musnął go w policzek. Lucjusz tylko uniósł brew na ten gest. Chyba nigdy nie przestanie być nadopiekuńczy i  martwić się o niego.
-Powinniśmy porozmawiać- odezwał się Severus, miał wyrzuty sumienia, że jego przybycie wywołało taką reakcję. Chociaż z drugiej strony czego się spodziewał? Kilka miesięcy temu był dla niego okropny bo był Potterem
-To może ja zabiorę Cygiego na basen- Draco sam chciałby znać plan na przyszły rok szkolny, wiedzieć jak chcą chronić jego małego braciszka ale dorośli nic nie powiedzą gdy obaj są w pomieszczeniu. Cygi wciąż jeszcze był niestabilny emocjonalnie.
-Mamy tu basen?- Ożywił się nagle młodszy chłopiec ale wciąż był na kolanach Towarzysza i w jego silnych bezpiecznych ramionach
-O bracie ty jeszcze niczego nie widziałeś- uśmiechnął się Draco i pociągnął go za sobą. Tom jęknął w duchu na utratę kontaktu z ukochanym ale musieli mieć dobry plan.

-Powinniśmy wracać do Anglii- mniejszy mężczyzna uniósł się na łóżku- on nas potrzebuje
-Kochany...naprawdę myślisz, że to dobry pomysł?-Ten większy spojrzał na kochanka oczami pełnymi uczucia i niepokoju
-Tęsknię za nim- młodszy spuścił wzrok- i wiem że ucieszy się na mój widok, muszę mu w końcu wszystko wyjaśnić, musi mi wybaczyć.....
-Już spokojnie kochanie- objął go czule- jeśli tego właśnie chcesz to wrócimy- westchnął cicho- ale teraz musisz wypocząć- pociągnął go z powrotem do pozycji leżącej
-Kocham cię wiesz?- Młody kochanek patrzył mu teraz w oczy. Wyglądał jak w dniu gdy się poznali właśnie w tej chwili
-Nie tak bardzo jak jak kocham Ciebie- nakrył jego usta swoimi i postanowił martwić się o jutro...jutro.

-Molly co za niespodzianka- Albus Dumbledore starał się opanować irytację, kobieta była dobrym żołnierzem, lojalnym ale była też okropnie męcząca
-Widzieliśmy dziś na pokątnej coś co nie powinno być możliwe- usiadła na przeciwko mężczyzny
-A mianowicie?- W oczach zaświeciły się niebezpieczne ogniki, nie miał na to ani czasu ani ochoty
-Malfoy- kobieta nie była do końca świadoma, że może znajdować się w niebezpieczeństwie- jak miał na imię ten najmłodszy. Ten dzieciak który miał zginąć?- Uśmiechnęła się do dyrektora
-Cygan wrócił do domu- to go ożywiło- ciekawe więc co stało się z biednym Harrym Potterem- mruknął tak że nie usłyszała- Dziękuję Ci za tą informację moja droga
-Czy mam podjąć kroki?- Zapytała
-Tak rok szkolny zacznie się niedługo- mężczyzna musiał działać szybko- Ron i Ginny oraz ich przyjaciele zamienia mu życie w piekło. Ja zaatakuje od strony ministerstwa i oświaty oczywiście- już wymyślał plan. To że znaleźli dzieciaka było niedogodne ale jeszcze to odkręcą a może i koniec końców zadziała to na ich korzyść

-Wow!- Cygi stał obok brata przy ogromnym basenie w samych kąpielówkach. Woda co chwilę zmieniała kolor
-A jak wejdziesz będzie jeszcze lepiej- Draco szczerzył się do młodszego chłopca- myślałeś że nie widziałem co?
-Nawet oni...- zagryzł wargi- a wiesz nie będę teraz o tym myśleć- uśmiechnął się- ścigamy się?
-Tylko nie wyobrażaj sobie że dam ci wygrać- i wskoczył do wody. Cygi zrobił to samo.

Tom się niepokoił. Wszystko zostało już ustalone. Minęła pora kolacji a jego ślicznego Towarzysza nie było nigdzie widać. Zaczął więc iść w stronę skrzydła gdzie znajdował się basen. Chciał również osobiście przekazać mu dobre nowiny na temat jego przyjaciółki które Dudley przekazał rodzinie przy kolacji.
To co zobaczył  sprawiło, że zapomniał o wszystkim innym.
Cygi cały mokry spał smacznie na ręczniku ułożony na brzuchu okryty tylko skrawkiem materiału. Nie miał na sobie nawet bokserek. Mężczyzna zagryzł wargi i podszedł do chłopca. Tyle lat czekał na Towarzysza a teraz miał go obok ale wciąż nie mógł dotknąć wciąż nie mógł go naznaczyć. Chłopiec poruszył się lekko i ręcznik zsunął się z jego szczupłych bioder ukazując kształtne pośladki. Czarny Pan już się pochylał by dotknąć
-Wątpię żeby rodzice to pochwalali- Draco był całkiem ubrany- To mały demon w wodzie- uśmiechnął się bezczelnie w stronę mężczyzny który w tym momencie miał ochotę go zabić
-Co tu jeszcze robisz? Cygi ominął kolację- odezwał się Voldemort przez zęby
-Pilnuję żeby wszystko było jak należy. A co do kolacji... myślałeś, że skrzaty mu odpuszczą?- Podszedł do nich bliżej
-Ma być w łóżku najpóźniej za godzinę- mężczyzna powoli zaczął się wycofywać. To była najtrudniejsza rzecz jaką zrobił w życiu
-Jego czy twoim?- Draco nie bał się przyszłego szwagra- Posiedź przy nim dziś- dodał tym razem już miękko- może tego potrzebować.


+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Kochani przepraszam za zwłokę. Na szczęście rozdział w końcu jest i mam nadzieję, że się spodobał chociaż trochę. Komentujcie:)