Harry miał poczucie że leci gdzieś na miękkiej chmurze. Jak przez mglę pamiętał że wuj znów go bił co nie pasowało do tego jak czuje się teraz dlatego przestraszony otworzył nagle oczy.
Znajdował się w dużym jasnym pokoju i był sam. Nic go nie bolało dlatego wstał z łóżka i powoli podszedł do lustra by zobaczyć co się stało.
Spojrzał na swoje odbicie i...zamknął oczy po czym otworzył je raz jeszcze i spojrzał za siebie. Nikogo z nim nie było więc lustro musiało kłamać bo nie widział tam siebie. Chłopiec którego widział był niższy od niego miał dłuższe włosy sięgające za ramiona wciąż czarne z jasnymi pasemkami. Jego oczy były zielone jak jego ale dużo jaśniejsze jakby błyszczały. Skórę miał jaśniejszą prawie białą i nie musiał używać okularków.
-Cygi!- Usłyszał kobiecy głos i instynktownie skulił się w sobie- Kochanie wracaj do łóżka- Narcyza podbiegła do syna gdy tylko spostrzegła, że chłopiec jest w jakimś transie- Skarbie oddychaj- w końcu mogła dotknąć swojego zaginionego dziecka
-Gdzie jestem?- Zapytał chłopiec
-Jesteś w domu kochanie- kobieta przytuliła go delikatnie i zaczęła iść z nim w stronę łóżka- Wszystko już będzie dobrze
-Ale pani jest...- zaczął Harry- Zabije mnie Pani?- Skończył gdy kobieta przykryła go kocem
-Skarbie nic Ci się tu nie stanie ale wyjaśnię Ci wszystko gdy się wyśpisz- pogłaskała syna ale on już spał.
Dudley przechadzał się niespiesznie po swoim nowym domu. Państwo Malfoyowie byli dużo lepsi niż jego rodzice mimo że znał ich tak bardzo krótko. Dom w którym się znajdował był wspaniały a nowy kuzyn chociaż całkiem skupiony na braciszku był dla niego w porządku mimo, że znał jego przeszłość. On sam martwił się o kuzyna już nie potrafił myśleć o nim jak o Harrym od momentu w którym zobaczył jak się zmienił dla niego stał się Cygim Malfoyem i przysiągł sobie że pomoże mu przywyknąć do nowej lepszej rzeczywistości.
Tom Riddle w końcu dotarł do domu przyjaciela wciąż jednak się ukrywał. Wiedział i czuł że jego Cygi jest w tym samym budynku ale zdawał sobie sprawę że nie może go zobaczyć był szczęśliwy że jego ukochany jest już bezpieczny i w rodzinie. Zawsze był cierpliwym mężczyzną i tym razem też poczeka bo wiedział co na niego czeka.
-Pan jest nim?- Tom odwrócił się w stronę drzwi
-Nim?- Zapytał unosząc brew
-Harry mi o Panu opowiadał ale to nie prawda- Dudley mimo że nie znał się na magii czuł więcej niż dawał po sobie poznać
-Tak- Voldemort przyglądał się młodemu mężczyźnie widział że jest obrońcom jego Towarzysza i wiedział że wychowywali się razem- Cygi jest mój tylko...
-Uroczyście przysięgam, że pomogę-Dudley pochylił głowę w ukłonie- Jeśli mnie zechcesz będę Twoim sługom
-Nie rekrutuje dzieci- odpowiedział sucho
-Nawet tych które mogą pomóc ? Które znają prawdę?- Chłopak wiedział jak podjeść mężczyznę wiedział jak wejść w łaski Czarnego Pana
-Idź do niego- odpowiedział po chwili milczenia Tom- będzie Cię potrzebował, tylko Ciebie tu zna
-Jeszcze porozmawiamy Panie- Dudlay może i nie znał tego świata ale od roku uczuł się prawdy tajemniczy SB w wielu listach wyjaśniał mu wszystko co najważniejsze i znał swoją rolę.
Harry wybudził się po raz kolejny i tym razem nie był sam. Przy jego łóżku siedział Dudley
-Hej młody- uśmiechnął się do niego kuzyn
-Co się dzieje?- Zapytał chłopiec siadając w miękkiej pościeli
-Ale ty jesteś słodziutki teraz- uśmiechnął się starszy z chłopców- A co się dzieje? Oj dużo mój drogi dużo- Dudley przeniósł się z fotela na łóżko by być bliżej kuzyna- po pierwsze kuzynku nie nazywasz się wcale Harry Potter i wcale nie jesteśmy równolatkami...
-O czym ty mówisz?- Przerwał mu przestraszony
-Nie wiem jak Ci to powiedzieć delikatnie- westchnął Dudley- więc powiem to wprost. Nigdy nie byłeś Harrym Potterem ten chłopiec umarł gdy był mały ty sam nazywasz się Cygan Malfoy i jesteś młodszym bratem Draco. My sami nie jesteśmy spokrewnieni ale kocham cię jak brata mimo wszystko
-Dud o czym ty mówisz? Ja wiem że nie wszystko o czym wiedziałem nie jest prawdą ale....
-Oj Cygi...- nie zdążył jednak skończyć zdania bo do sypialni wpadł Draco
-Braciszku mój- rzucił się na szyję oniemiałemu chłopcu- Cygi wyglądasz ślicznie- Jasnowłosy chłopak nie posiadał się ze szczęścia. W końcu jego rodzina była w komplecie
-Malfoy?- Harry...Cygi ledwo mógł wykrztusić z siebie słowo- Co się tu dzieje? Gdzie naprawdę jestem?-Draco odsunął się od niego i po raz pierwszy spojrzał na brata
-Ty wciąż nie wiesz?- Zapytał niepewnie
-Nie wiem o czym?!- Harry miał dość niewiedzy dość tego że jego kuzyn i Malfoy mówią od rzeczy. Bał się bo coś było bardzo nie tak
-Dudley chyba ci wyjaśnił?- Zapytał spokojnie Draco
-Oboje mówicie od rzeczy!- Krzyknął najmłodszy chłopak
-Nie braciszku- Draco wciąż był spokojny wiedział jak trudna jest ta sytuacja- Dudlay mówi prawdę. Nigdy nie byłeś Harrym. Jesteś moim młodszym bratem...
-Jesteśmy w tym samym wieku- przerwał mu
-Nie- uśmiechnął się jasnowłosy- Jesteś rok młodszy. Nie wiem co zrobić żebyś nam uwierzył. Byłeś nieprzytomny przez pół dnia...Cygi wiem że nie jesteśmy w najlepszych stosunkach wiem że w szkole wciąż Ci dokuczałem wiem że Cię gnębiłem.. ale ja też nie znałem prawdy to oczywiście żadne wyjaśnienie i rozumiem że nie potrafisz mi zaufać wiedz tylko, że bardzo kocham mojego braciszka i tęskniłem za nim każdego dnia. Mam nadzieję że będę w stanie wynagrodzić Ci wszystko i zostaniemy przyjaciółmi
-Więc chcecie mi powiedzieć że Harry Potter zginął i że ja jestem naprawdę twoim bratem i jestem o rok młodszy?- Obaj zapytani kiwnęli głowami- Skoro tak jest to dlaczego rodzice mnie nie szukali?
-Cygi... mama i tata byli załamani. Wszyscy Cię szukali i gdy nie byli w stanie Cię znaleźć....Rodzice byli załamani. Musisz mi uwierzyć.....
-Więc jak to się wszystko....- Harry nie był w stanie skończyć zdania
-Sam wiesz że Dumbledore jest złym człowiekiem wiesz że to manipulator i wiesz że Syriusz zginął z jego winy- Draco miał ochotę wziąć brata za rękę a najlepiej posadzić go sobie na kolanach ale nie mógł i jedyne co zrobił to pogłaskał go po głowie- to on to wszystko zorganizował. To on Cię porwał i to on wcielił w życie Przepowiednię która nie jest prawdą
-Dlaczego on mnie nienawidzi?- Cygi płakał
-Bo mój drogi ty i Tom Riddle jesteście sobie przeznaczeni- Draco rzucił bombę- Dlatego kochany Dumb nie mógł pozwolić żebyście byli razem ale teraz wszystko będzie jak trzeba i zdobędziecie świat- na te słowa Harry po prostu stracił przytomność to było za wiele
Postać w mroku przyglądała się parze śpiącej w łóżku. Tęsknił ale wiedział że jest za wcześnie na ujawnienie się. Plan wszedł już w życie i Cygan wrócił do domu co było najważniejsze ale on wciąż miał wiele pracy przed powrotem do domu.
Jego ukochani spali spokojnie po ciężkich dniach i on sam cieszył się z tego że mają chwilę spokoju
-Nie powinieneś jeszcze tu wracać- usłyszał za sobą głos
-Sam wiesz jak ciężko jest czekać- odwrócił się do przyjaciela
-Tak wiem-mężczyzna uśmiechnął się smutno- ale to nie potrwa już długo
-Cygi będzie nieufny- tajemniczy mężczyzna był sceptyczny
-Ty zawsze byłeś skrytym pesymistom- przyjaciel położył mu rękę na ramieniu- przynajmniej mają siebie
-Idź do niego- westchnął młodszy z mężczyzn
-Już utuliłem go do snu- uśmiechnął się ten drugi- teraz jestem tu by przypomnieć ci o tym że wciąż mamy dużo do zrobienia
-Zawsze na służbie- odwzajemnił uśmiech i obaj zniknęli. W tym samym czasie jeden ze śpiących mężczyzn otworzył oczy i gdy nikogo nie zobaczył westchnął smutno po czym wtulił się w ramiona ukochanego by poczuć się trochę lepiej.
Hermiona Grenger wiedziała że postępowała źle wiedziała że jej ukochany dyrektor wcale nie jest taki dobry jak mówią inni. Widziała też że Ron jest nie całkiem w porządku, że wcale nie lubi Harrego. Ginny miała ochotę tylko zagarnąć pieniądze jej przyjaciela.
Po wielu dniach przemyśleń postanowiła w końcu przestać być tak poddana tym którzy pokazali jej świat magii i napisać do chłopca który zawsze był jej przyjacielem. Miała nadzieje że Harry jej wybaczy.
Lucjusz nie mógł się doczekać gdy zobaczy syna specjalnie odwlekał ten moment wiedział, że Narcyza już była u Cygiego i zdawał sobie sprawę że Draco jest w pokoju najmłodszego dziecka.
Dla niego to było jeszcze trudniejsze bo przecież gdy wciąż był Harrym Potterem próbował go zabić. Teraz jednak nadszedł czas żeby zmierzyć się z rzeczywistością.
-Synku?- Otworzył drzwi i spojrzał na łóżko. Cygi już odzyskał przytomność
-P..Pan Malfoy?- Chłopiec wciąż był przerażony i spodziewał się ataku i chociaż Draco dał mu różdżkę to do głowy nie przychodził mu żadne zaklęcie
-Wiem że nie jesteś w stanie mówić mi tato ale mów mi Lucjusz- wszedł do pomieszczenia. Draco i Dudley byli na miejscu i obaj przyglądali się nietypowej scenie
-Ja wciąż nie wiem czy to wszystko to prawda- Cygi spuścił wzrok
-Jeśli chcesz pokażę Ci moje wspomnienia z nocy jak się urodziłeś- mężczyzna podszedł do syna
-Proszę- spojrzał na niego trochę bardziej ufnie
-Podaj mi rękę- arystokrata wyciągnął dłoń i syn przyjął ją powoli
Lucjusz krążył po korytarzu przed Skrzydłem Szpitalnym i czekał aż żona urodzi drugie dziecko. Dziecko które jest cudem. Po Draco medycy mówili że nigdy nie będę mieli więcej dzieci a tu zaledwie rok później czekał na rozwiązanie i nagle drzwi się otworzyły
-Lordzie masz drugiego syna- odezwała się akuszerka i wręczyła mu zawiniątko. Lucjusz wszedł do środka. Jego zona spała wyczerpana a on spojrzał na dziecko. Był prześliczny. Malutki, mniejszy od Draco i miał dwukolorowe włosy czarne jak noc z kilkoma jasnymi pasmami. Mężczyzna zakochał się w dziecku od pierwszego wejrzenia.
-Jesteś naszym skarbem i zrobimy wszystko by Cię chronić- ucałował synka i spojrzał z czułością na żonę..........
-Kochałeś mnie- odezwał się cicho chłopiec
-Nigdy nie przestałem- uśmiechnął się mężczyzna- do wszystkiego dojdziemy powoli
-A Voldemort?-Zapytał niepewnie Cygan- Mal...Draco powiedział, że jesteśmy sobie przeznaczeni....Co to znaczy?
-Nic o czym musisz myśleć teraz- Lucjusz postanowił że będzie bronić syna nawet przed swoim przyjacielem jeśli Cygi nie będzie sobie życzył jego zalotów
-Ale...- przerwał mu syn
-Najpierw skup się na odpoczynku i porozmawiaj z bratem- mężczyzna postanowił zostawić chłopców samych on już i tak nic tu nie wskóra
-Dziękuję....Lucjuszu- tato nie przeszło mu przez gardło i mimo że wciąż był nieufny tu przynajmniej nikt go nie bił nie krzyczał i nie kazał mu wykonywać niemal niewykonalnych prac domowych. No i miał przy sobie kuzyna który obiecał że będzie mu pomagał.
Może ta cała sytuacja jakoś się wyjaśni ale on sam nie widział się jako Malfoy,był przecież zwykłym chłopcem a nie jakimś księciem.
Mam nadzieję, ze Harry dobrze da popalić Voldkowi, zanim zostanie jego towarzyszem. Niech się chłopina wykaże, nie ma nic za darmo. Chciałabym by miał jakiś wybór, a nie tylko Pana Ciemności. Porządny rywal Lordowi dobrze zrobi. Widzę tutaj wiele wątków i jestem ciekawa jak je rozwiniesz. Nadal nie używasz przecinków.:))
OdpowiedzUsuńWitam,
OdpowiedzUsuńkochana, nawet nie wiesz jaką radość mi sprawiłaś swoim powrotem, swego czasu pisałam do Ciebie na e-maila, ale albo nie dotarł, albo po prostu zignorowałaś... ale mniejsza o to, bardzo się cieszę Twoim powrotem i już ta historia spodobała mi się...
ale mam też taką malutką prośbę, odblokuj proszę opcję, „anonimowego”
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie
Hejka,
OdpowiedzUsuńwspaniały rozdział, do Dudleya docierały te listy od "sb", ta reakcja Harrego takie niedowieżanie a z drugiej uwierzył... niech Voldemortowi nie za łatwo pójdzie przekonanie Harrego do siebie... dobrze że i Hermiona jest po jego stronie, alw chyba ten list nie dotrze do niego, jeśli już nie ma Harrego Pottera, a jest Cyprian Malfloy...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Iza